Zaprzysiężeni: Silimir

zaprzysiezeni-silimir

Silimir, postać, o której w pierwszym tomie ledwie wspomniałam, pokazując – mam nadzieję – że w kolejnych częściach szykuję dla tego wyjątkowego maga ważną do odegrania rolę.

Ważną, choć zarazem naprawdę trudną…

Już nie raz przekonałam się, że pisanie o stworzonych przez siebie bohaterach wcale nie należy do najprostszych rzeczy. A tym razem coś czuję, że będzie mi jeszcze trudniej. Jak wspomniałam na wstępie Silimir jest postacią, która ledwie miga na horyzoncie w „Mroku” . Dopiero w „Iskrze” wchodzi na scenę w pełnej krasie i z wolna odkrywa karty, które skrywają jego osobę. Karty, o których istnieniu wie naprawdę niewielu Zaprzysiężonych.

Do faktów, które już teraz mogę wam zdradzić, zalicza się informacja, iż Silimir pamięta życie za czasów Władcy – a przynajmniej takie wrażenie możecie odebrać po przeczytaniu fragmentu z pierwszego tomu, gdzie udzieliłam mu głosu.

Tak, tak było prościej. Każdy mógł umyć ręce. Bo któż odpowiada za poczynania szalonych bransolet obdarzonych własną wolą? Może i dobrze się stało. W końcu jakoś sobie radzą bez Władcy, a pod pewnymi względami jest lepiej. A na pewno inaczej. Wreszcie nie ma podziału. Podziału, którego Silimir tak bardzo nienawidził. Chociaż czasem, gdy pomyślał, przez co musiał przejść przyszły kandydat, jaką tragedię musiał przeżyć, by w ogóle dostać szansę na wstąpienie w szeregi Zaprzysiężonych, mag zaczynał żałować, że od tak dawna radzili sobie bez Władcy. Tym bardziej że niektórzy musieli najpierw umrzeć, by bransoleta pojawiła się na ich nadgarstkach.

W powyższym akapicie widać, że mag tak naprawdę tęskni za przeszłością. Nawet jeśli nie do końca zgadzał się ze strukturą, która obowiązywała na Daenionie za rządów Władcy. Ogólnie Silimir i przeszłość to temat na dłuższą pogawędkę. Odnoszę wrażenie, że jego historia jest słodko-gorzka, chociaż, czyż właśnie nie taka jest historia każdego z nas?

Jak pewnie nietrudno się domyślić, Silimir jest magiem. I to nie byle jakim, a jednym z najbardziej uzdolnionych.

Mag zamknął oczy i otworzył się szerzej na doznania. Z początku było mu ciężko odnaleźć właściwe połączenie z mocą tak, aby ta zaprowadziła go do zaburzenia energii. W końcu przebywał na zupełnie innej planecie. Jednak wreszcie mu się udało. Tym razem nie usiłował niczego analizować. Opuścił mury wewnątrz własnego umysłu i uwolnił zmysły. Każdy z nich oplótł osobliwą energię i rozprawiał się z nią na swój sposób. Najwięcej pracy miały intuicja, dotyk oraz smak. Gdy skończyły, Silimir ponownie wzniósł mury i otworzył oczy, cofając się tak, jakby ktoś uderzył go w brzuch. Oddychał ciężko. Więc jednak otrzymał pomoc.
– Co poczułeś, Silimirze? – zapytał Elvator. Głos Apona dobiegał jakby z oddali.
– Że zbliża się coś wielkiego. Coś, co wpłynie na nas wszystkich.
Elvator zadrżał i podniósł głowę.
– Dobrego czy złego? – zapytał.
Silimir spojrzał prosto w jego błękitne oczy.
– Zależy.
– Od czego?
Silimir skłonił się.
– Od nas.

Zmysły Silimira są niezwykle wyczulone na wszelkie magiczne zmiany czy ruchy cząsteczek, które nas otaczają. A jakby tego było mało, mag uwielbia przeprowadzać eksperymenty oraz tworzyć nowe eliksiry. Jednak chciałabym dodać jeszcze jeden cytat, który pochodzi z „Iskry” i przedstawia wygląd Silimira.

Do pokoju wszedł Silimir. Kroczył pewnie, otrzepując ręce z sadzy. Przyglądał się krytycznie czarnym dłoniom i zupełnie nie zwracał na nas uwagi. Strój maga przyciągał wzrok. Niedbale narzucona koszula, spod której wystawał podkoszulek, oraz obcisłe dżinsy. Jego platynowe w tym świetle, sięgające pasa włosy pozostawały w nieładzie. Rozpraszał, a teraz był ku temu najgorszy moment. Musiałam się skupić, gdyż w przeciwnym razie rozmowa mogła przybrać niekorzystny obrót.

Kiedy następnym razem będę aktualizować ten wpis, zapewne dodam również opis przemiany Silimira. Jednak teraz jest na to jeszcze odrobinę za wcześnie. 😉

Twórczego dnia!

Alicja Wlazło
Latest posts by Alicja Wlazło (see all)