Zaprzysiężeni: Laureen

laureen

Sporo czasu minęło, zanim wreszcie siadłam do cyklu wpisów, którym zdecydowałam się z wami podzielić. Stwierdziłam, że chciałabym dać wam uzupełnienie książek z cyklu Zaprzysiężonych i pierwszym pomysłem jest przedstawienie bliżej głównych bohaterów. Na pierwszy ogień poszedł nie kto inny, jak Laureen. 

Na wstępie dodam jeszcze, że wraz z pojawianiem się kolejnych tomów serii, planuję dodawanie kolejnych część tak, aby później powstał całokształt danej osoby. Z przyczyn rozwoju postaci – a także faktu, że nadal znajdą się czytelnicy, którym seria będzie jeszcze obca – nie mogę tego zrobić od razu.

Kim jest Laureen?

Laureen, córka księcia, matka nastoletniej Cassidy oraz narzeczona Josha, z którym od lat żyje na kocią łapę.

Wiedzie szczęśliwe życie, spokojne, przepełnione fotografią, a także czasem spędzonym z rodziną. Jednak los szykuje jej kilka zwrotów akcji, po których już nic nie będzie takie samo. Nie zamierzam spojlerować, chociaż sadzę, że wystarczy, iż przeczytacie niektóre z recenzji „Mroku”, a z pewnością dowiecie się, o jakich zwrotach mówię.

Przyznam wam, że niezwykle ciężko mi pisać o Lori. Pewnie dlatego, że jest pierwszą stworzoną przeze mnie postacią, której zarówno zalet, jak i wad jestem świadoma. A może dlatego, że jej współczuję – z powodu tego, co przeszła, ale również tego, co dopiero ją czeka. Zawsze miałam do tej postaci sentyment, pewnie dlatego, że od samego początku wiedziałam, jak zakończy się jej historia. Ale, ale, żebym ja wam tu zbyt wiele nie zdradziła! 😉

W każdej z pięciu – tak, kochani, szykuje się pięcioksiąg! – tomów przywiązuję wielką uwagę do relacji, jakie dany bohater ma z innymi postaciami. Bo to właśnie po stosunku, w jaki traktujemy innych, otwieramy się najbardziej na drugiego człowieka.

Poznaj Laureen bliżej

Najprościej będzie mi operować cytatami, które przybliżą wam postać Laureen. Gdy mowa o tej pełnej sprzeczności kobiecie, nie można zapomnieć o jej najbliższej przyjaciółce Tessie; bez której nic nie byłoby takie samo.

Wstałam gwałtownie, niemal uderzając aparatem o bok ławki. Zdążyłam go jednak złapać, zanim by się rozbił. Czułam na sobie poważne spojrzenie Tessy, lecz nie potrafiłam unieść na nią wzroku. Obie potrafiłyśmy uparcie obstawać przy swoim, jednak Tessa jako singielka pielęgnowała tę cechę. Ja natomiast nauczyłam się żyć na zasadzie kompromisów. Na szczęście z Joshem okazało się to niezbyt trudnym zadaniem. Rzadko bywał w domu, często wyjeżdżał na odbywające się poza miastem rozprawy.

Mrok, tom pierwszy serii Zaprzysiężeni

Niby dwie tak skrajnie różne, a jednak odnalazły w sobie wsparcie.

Nie skłamię, mówiąc, że w rzeczywistości to Lori jest tą, która potrzebuje go częściej. I chyba wreszcie mogę powiedzieć, że to jedna z tych cech, która mnie w niej naprawdę irytuje. Choć zarazem wiem, że dzięki temu, Laureen jest tylko bardziej nam bliższa. Każda z nas miewa gorszy okres, kiedy potrzebuje się na kimś oprzeć. I pomimo faktu, że często źle się z tym czujemy, bez wsparcia wiele nie zdziałamy. Wszak człowiek jest istotą społeczną. A Laureen bardzo chce się odnaleźć w społeczeństwie i jest bardzo troskliwa, jeśli chodzi o jej bliskich. Ba! Stawia ich dobro ponad wszystko.

Gdy naszły mnie podejrzenia, że przestało mu zależeć, oświadczył się. Przyjęłam ofertę, chociaż nadal nie wiedziałam, czy podjęłam właściwą decyzję. Wątpliwości zagarniały coraz większą powierzchnię umysłu i przybliżały strach. Może rzeczywiście nie powinniśmy brać ślubu? Tylko że jest jeszcze Cassi. A ona jest dla mnie najważniejsza i to się nigdy nie zmieni.

Mrok, tom pierwszy serii Zaprzysiężeni

I nie chodzi tu wyłącznie o podjęcie pewnych decyzji – jak chociażby ta o ślubie. Laureen nie zawaha się przed niczym, jeżeli na szali zostanie położone życie jej rodziny. I nikt nie ma tu nic do gadania: ani Tessa, ani Zaprzysiężeni; ani nawet Sigarr.

Drzwi zamknęły się za nim cicho. Odetchnęłam. Dobrze, że nie zażądał innej obietnicy. Taką mogłam złożyć. Bo czyż można nazwać głupstwem chęć ratowania rodziny, a głupim gotowego oddać za bliskich życie?

Mrok, tom pierwszy serii Zaprzysiężeni

A co sądzi o Laureen Sigarr?

Próbowałem patrzeć wszędzie, byle nie na nią, jednak gdy znalazła się zaledwie kilka kroków od linii areny, oczy same odnalazły jej sylwetkę. Smukła, wysoka, tak idealna w ogromie nieidealnych zachowań. Stawiała ciężko kroki, włosy miała potargane, a płaszcz zakurzony. Zatrzymała się przed areną. Zawahała się. Czułem jej zmęczenie każdym nerwem i wiedziałem, czego pragnęła.

Iskra, tom drugi serii Zaprzysiężeni

Ale wiecie, dlaczego ja sama tak naprawdę ją uwielbiam? Ponieważ, jako postać literacka zmienia się wraz z biegiem akcji i czasem sama wstrzymuję palce przed napisaniem kolejnego zdania, zastanawiając się, co też ta nieobliczalna kobieta jeszcze wymyśli.

Bo, że coś głupiego – o tym jestem przekonana.

Twórczego dnia!

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)