Zaciekli wrogowie wszechświata: potępieni

Potępieni… Już sama nazwa wskazuje, że istoty, które ona określa nie należą do najprzyjemniejszych typów. Źli, łaknący krwi, potworni – zrobią wszystko, by złamać ludzi, a także tych, którzy im się przeciwstawią. Ale czy aby na pewno każdy potwór to jedynie monstrum niezdolne do jakichkolwiek uczuć?

Nietrudno zgadnąć, że jak w każdej opowieści, nawet niekoniecznie w książce, bohater musi posiadać swojego antagonistę. Tak samo jest i w serii Zaprzysiężeni. Długo zastanawiałam się, jakie stwory powinnam postawić przeciwko nim. Wiedziałam, że potrzebuję postaci silnych, a jednocześnie chciałam stworzyć coś, o czym nie słyszałam – bo czy nie istnieją w innym uniwersum, tego nie mogę zagwarantować; zbyt wiele powstało powieści i nie ma możliwości byśmy się z nimi wszystkimi zapoznali. Ale zdradzę wam pewien sekret…

Na początku potępieni wcale mieli nimi nie być.

Jak każdy młody pisarz czerpałam z książek, które zdążyłam przeczytać. A we wszystkich bądź w większości powieści fantastycznych natykałam się na najróżniejszego typu demony. I to właśnie te niezwykłe kreatury zamierzałam obsadzić w roli złych bohaterów. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam, gdyż Zaprzysiężeni nie byliby tacy sami bez potępionych.

A co mogę powiedzieć o samych potępionych?

Jak zwykle posłużę się cytatem, gdyż to tak naprawdę w książce, czy raczej w całym cyklu, znajdziecie odpowiedzi na większość nurtujących was pytań. Zatem spieszę z wyjaśnieniem, choć akurat w tym fragmencie oddaję głos Sigarrowi. Kim są potępieni, zdradzisz nam Sigarze? 😉

– Mordercami, kłamcami, złodziejami, którzy w jakiś sposób reagują na otaczającą nas magię, jednak nie są w stanie nad nią zapanować. Noszą w sobie zbyt wiele zła, by móc zapanować w pełni nad czymś, co z natury powinno być dobre. Dlatego się przeobrażają i wchodzą jeszcze dalej na ścieżkę mroku. Przechodzą… przemianę. Zupełnie jak my.

Mrok, pierwsza księga Zaprzysiężonych

Dokładnie tak, chociaż gdyby rzeczywiście to mogło być tak proste, to byłoby zbyt pięknie, nie uważacie? 😉 Dlatego w dalszych tomach co nieco się okaże, co nieco ujawnię, a jeszcze inne fakty dotyczące tej frakcji wciąż pozostaną tajemnicą – przynajmniej w Iskrze. Ale mogę wam jeszcze powiedzieć, że potępieni to osobniki, które eliminują zagrożenie już w zarodku, o czym świadczy poniższy cytat.

Niestety kandydaci na Zaprzysiężonych, którzy odrzucali propozycję bransolety, często kończyli w podobny sposób. Potępieni prędzej czy później do nich docierali i likwidowali ich, na wypadek gdyby ci zechcieli zmienić zdanie. To było zdecydowanie łatwiejsze od walki z kimś, kto przeszedł próby.

Mrok, pierwsza księga Zaprzysiężonych

Na dodatek zdradzę, że ciekawym jest fakt, iż potępieni nie powinni działać w grupie. Ich indywidualne charaktery, a także spaczone przez mrok umysły nie pozwalają na porozumiewanie się ze sobą bez sprzeczek. A przynajmniej, tak o nich sądzą Zaprzysiężeni. Czy słusznie? Przekonajcie się sami!

Alicja Wlazło
Latest posts by Alicja Wlazło (see all)