Nowy Mrok? Jak najbardziej!

nowy mrok

Na wstępie zaznaczę – nie zamierzam zdradzić wam wszystkich tajemnic, odnośnie zmian, jakich dokonałam w nowej odsłonie waszego ulubionego „Mroczysława”. Przecież nie mogę popsuć zabawy, jaką będzie dla was gra w „znajdź X różnic”. I w tym momencie zdradziłam to, o czym jeszcze nikomu nie mówiłam. Ani na blogu, ani na fp. I chyba nawet nie wspominałam w rozmowach prywatnych. Chociaż co do tego nie mam pewności. O czym mowa? A mianowicie o tym, że…

Nie mam najmniejszego pojęcia, ile wprowadziłam istotnych zmian w nowym Mroku.

W sumie sama jestem tego teraz ciekawa, jednak zwyczajnie nie mam czasu, by ponownie przeszukiwać obie wersje „Mroku” i je ze sobą porównywać pod kątem różnic. Najzwyczajniej wolę skupić się na kolejnych częściach, które już mnie zżerają od środka, albo też innych książkach, a tych mam rozpoczętych sporo. Niektórzy mogliby nawet stwierdzić, że zbyt wiele. Dlatego właśnie chcę was prosić – jeśli komuś z was rzeczywiście uda się odszukać wszystkie zmiany, których dokonałam (zależy mi na tych fabularnych 😉 ), to będę niezwykle wdzięczna, gdy dacie mi o tym znać. Przekonam się, na ile mnie jeszcze pamięć nie zawodzi. 😀

Dobrze, może przejdziemy do konkretów?

Z pewnością, jak mniemam ku uciesze wielu, wprowadziłam jedną poważną zmianę. Od początku, gdy ukazało się pierwsze wydanie „Mroku” zetknęłam się z opiniami czytelników, iż prowadzona przeze mnie narracja wydaje się chaotyczna i często odbiorcy gubili się w trakcie czytania, i nie wiedzieli, komu właśnie oddałam głos. Osobiście się z tym nie zgodzę, ale, ale! Przecież nie ja będę czytać tę książkę! Dlatego zdecydowałam się posłuchać powtarzających się opinii i przed każdą zmianą narracyjną dodałam imię osoby, której perspektywa zostanie przedstawiona w kolejnej scenie. Mam szczerą nadzieję, że to ułatwi wielu z was czytanie „Mroku”.

Nadmienię jeszcze, że nie tylko opinie czytelników miały wpływ na moją decyzję. Duże znaczenie miał również fakt, iż w czerwcu tego roku, gdy siadałam do redakcji „Mroku” miałam już gotowe dwie kolejne części: Iskrę oraz Płomień, a co za tym idzie, wiedziałam, że w tych częściach nie obejdzie się bez wspomagania w postaci wskazania, kto, kiedy wchodzi na scenę i kiedy oddaję danej postaci głos. Dlaczego? Hm, powiedzieć czy nie powiedzieć? A co mi tam, zdradzę!

W kolejnych częściach dodałam jeszcze więcej perspektyw.

Obyście się tylko nie pogubili, bo tak naprawdę Zaprzysiężeni to dopiero początek moich narracyjnych wariacji. 😉 Dobrze. No to może przejdziemy do kolejnej zmiany? W sumie niezwykle istotnej, o której wspominałam już w poprzednim wpisie. Mowa oczywiście o przydługim i zbyt niefantastycznym wstępie, jakim uraczyłam was w pierwszej wersji „Mroku”. Możecie spać spokojnie – teraz powinno być już o wiele lepiej. Skróciłam, co się dało. Usunęłam, ile mogłam. Dla przykładu – pamiętacie fragmenty z robieniem zdjęcia, kiedy Lori ustawiała przez stronę – albo i więcej – ekspozycję, zastanawiając się, w jakim układzie wyjdzie najlepsze zdjęcie… Dobra, znudziłam się nawet teraz, jedynie o tym wspominając. No więc dłużej nie znajdziecie tego fragmentu; tak samo, jak jeszcze kilku innych, które wcześniej znajdowały się na pierwszych, sześćdziesięciu stronach powieści. Tych najsłabszych.

Żeby nie było, że powiedziałam tylko o ogólnikach, zdradzę jeszcze, że Sigarr dwa razy bełkotał o tym samym. Ja nie wiem, czy mu się zapomniało, że przecież już o tym mówił? 😉 No i jeszcze miałam mały, ekhm, mętlik, jeżeli chodzi o sposób uśmiercania. I to zarówno potępionych, jak i Zaprzysiężonych. Och, ależ ja się tam pogubiłam!

No to co, moi kochani? Przekonajcie się sami, co jeszcze i jak bardzo zmieniłam w nowym „Mroku”!

A potem dajcie mi znać, bo jestem niezmiernie ciekawa, czy zmiany rzeczywiście przypadły wam do gustu. 🙂

Twórczego dnia!

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)