- Brak komentarzy
skacząca kobieta na tle zachodu słońca
Mieliście kiedyś marzenie? Po co pytam, na pewno! Chcieliście, aby się spełniło, nieważne, jak wiele będzie wymagało od was wysiłku, pracy oraz samodyscypliny? Ja mam wiele takich marzeń, a jedno właśnie się spełnia.
Sierpień 2015. Pamiętam, jak dziś. W sumie nic dziwnego – kilka dni temu skończyłam pisać i poprawiać kolejną wersję mojej debiutanckiej powieści, więc doskonale pamiętam zmęczenie i wyczerpanie psychiczne, jakiego doświadczyłam tamtego lata. Tak więc, sierpień 2016, większość tego miesiąca spędziłam na poprawianiu powieści. Z początku nie miałam zamiaru się tak śpieszyć – doskonale wiedziałam, że na odpowiedź od wydawnictw i tak czeka się około trzech, czterech miesięcy. Jednak kwadrans po wysłaniu pierwszych sześćdziesięciu stron dostałam odpowiedź od jednego z wydawnictw, że chętnie przeczytają resztę. Możecie sobie wyobrazić mój szok i radość. Jednak pozostawał jeden problem: powieść nie była do końca poprawiona. W sumie to miałam poprawione jedynie te sześćdziesiąt stron, a na przesłanie reszty dało mi czas do końca sierpnia. Zostały mi dwa tygodnie. Dwa długie tygodnie, w trakcie których całkowicie wyłączyłam się z normalnego życia – w tym miejscu muszę podziękować mojej rodzinie za wyrozumiałość i wsparcie, wiem, że bez nich nie dałabym rady.
Przyszedł ostatni weekend sierpnia – w piątek, sobotę i niedzielę spędziłam po kilkanaście godzin nad korektą tekstu. Na szczęście wspierały mnie Monika Syminowicz oraz Katarzyna Szyszko, za co jestem im niezmiernie wdzięczna i chyba nigdy się nie wypłacę z zaciągniętego długu.
Wreszcie skończyłam. Wysłałam do tamtego wydawnictwa i do jeszcze czterech (jeśli mnie pamięć nie myli, a ona często to robi), w tym do Genius Creations – wydawnictwa, które od samego początku jego trwania oczarowało mnie swoim stylem oraz podejściem do całego procesu wydawniczego.
Przyszedł wrzesień, potem październik, listopad i wreszcie grudzień; a wraz z nim wyczekiwana odpowiedź: Proszę dzisiaj nie zaglądać na nasz profil na FB. Oczywiście, zajrzałam, a tam informacja, że Genius Creations chce wydać moją książkę. Cholera, no! Nie wierzyłam, naprawdę, nie rozumiałam i nie mogłam przestać się śmiać i płakać na przemian. Taki prezent dostałam na Mikołajki 2015.
Dostałam wiarę w siebie i pewność, że marzenia się spełniają.
Photo: pixabay.com - Shad0wfall
Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło