- Brak komentarzy
UntitledJak wydać książkę - czyli co naprawdę oznacza pisanie
Możliwe, że wiele osób marzy dokładnie o tym, o czym ja marzyłam rok temu –  o otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi od wydawnictwa. Uchylę dziś rąbka tajemnicy, chociaż sądzę, że sam się doskonale domyślasz, co znajdzie się w poniższym wpisie.
Marzenie o wydaniu książki jest niesamowicie pięknie i wzniosłe, przynajmniej ja je tak zawsze postrzegałam. Nie raz wizualizowałam sobie siebie w księgarni, jak przechadzam się między regałami, dotykam grzbietów książek i wdycham świeży zapach drukowanych kartek. Skręcam w boczną alejkę i zatrzymuję się przed kolejnym regałem. Patrzę w dół (nie wiem czemu akurat tam), kucam i sięgam po moją książkę. Staję prosto i uśmiecham się, patrząc z niedowierzaniem na swoje nazwisko na okładce. Potem ją przytulam, a później zapewne strzelam selfie. Tak, Monika, moja przyjaciółka, może poświadczyć, że uwielbiam strzelać selfie.
Jednak to było tylko marzenie, a żeby stało się prawdą, musiałam wiele poświęcić.
Po pierwsze, czas. Jeżeli sądzisz, że wystarczy usiąść i napisać książkę, a następnie wysłać ją do wydawnictwa, to niestety nie jest to prawdą. Napisanie pierwszego szkicu stanowi zaledwie punkt odniesienia do właściwej pracy nad tekstem – korektą, redakcją, czyszczeniem tekstu, a czasem, tak jak w moim przypadku, przepisywaniem całej powieści na nowo. Tak, moja powieść miała już kilka odsłon. Mogę mieć tylko nadzieję, że ta ostateczna okaże się być jednocześnie najlepszą.
Po drugie, wysiłek i pracę. Nie wystarczy napisać. Trzeba to jeszcze zrobić dobrze; a przynajmniej tak dobrze, na ile pozwala na to warsztat i pisarskie doświadczenie. Właśnie dlatego brałam udział w kursach kreatywnego pisania, które otworzyły mi oczy na wiele, z pozoru błahych, a w istocie ważnych kwestii.
Po trzecie, inne zajęcia. Tak, niestety to prawda, aby pisać i nie robić tego na pół gwizdka trzeba zrezygnować z innych rzeczy, które tylko zabierają nam czas np. ograniczyć oglądanie telewizji, czy przesiadywanie na Facebook’u. Czasem jednak wyrzec się trzeba innych, cenniejszych rzeczy np. drugiej pasji; i wtedy jest rzeczywiście ciężko.
Jednak pisanie wynagradza wszystko.
Photo: pixabay.com - makunin
Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło