- Brak komentarzy
Nieważne, gdzie, kiedy i w jak różnych okolicznościach – miłość przetrwa wszystko. Ale czy na pewno? W świecie, gdzie Sophia Kowalenko oraz jej mąż Henry Caine wynaleźli urządzenie do podróżowania duszy między wymiarami, niczego nie można być pewnym. Nawet miłości.


Książka „Tysiąc odłamków ciebie”, autorstwa Claudii Gray porusza wiele strun naszego serca. Od samego początku czytelnik musi zmierzyć się z cierpieniem głównej bohaterki, Marguerite Caine, która właśnie straciła ojca w wypadku samochodowym. Co więcej, policja podejrzewa, że w jego śmierć był zamieszany przyjaciel Marguerite, Paul Markov. Niestety nikt nie może go znaleźć i przesłuchać, ponieważ jakby rozpłynął się w powietrzu. Jednak tak naprawdę ukradł on urządzenie do podróżowania między wymiarami, Firebirda i przeskoczył do sąsiedniego wymiaru. Do Marguerite przychodzi inny przyjaciel rodziny, Theo, który mówi, że pójdzie za Paulem, znajdzie go i wymierzy sprawiedliwość. W dłoniach trzyma dwa inne Firebirdy, ostatnie, jakie zostały stworzone. Marguerite przenosi się wraz z Theo do innego wymiaru.

Przeskakiwanie do innych wymiarów polega na wejściu do ciała swojego odpowiednika w innym wymiarze. Oznacza to, że Marguerite może znaleźć się jedynie w wymiarach, gdzie żyje jej odbicie, czyli inna, a jednocześnie pod pewnymi względami, ta sama Marguerite. Całość wydaje się dość skomplikowana, lecz informacje są podawane w umiarkowanych dawkach tak, aby czytelnik zrozumiał przekaz.

W pewnym momencie Theo oraz Marguerite trafiają na Paula, który próbuje przekonać Meg o swojej niewinności. Udaje mu się to i tym samym pozostawia Marguerite bez odpowiedzi na podstawowe pytanie: kto stoi za śmiercią jej ojca?
Fabuła w późniejszym czasie komplikuje się jeszcze bardziej, lecz nie zamierzam wam tego zdradzać. Dodam, jednak, że nie wszystko jest takie, jakie autorka nam pokazuje. Niestety, nie stanowi to żadnego zaskoczenia. Marguerite jest osobą ufną i infantylną. Cała intryga zdaje się być zbyt prosta i aż nazbyt oczywista.

Po pierwsze, założenie z góry, że Paul Markov jest zabójcą bez podania konkretnych dowodów jest podejrzane. Nie dałam się na to nabrać. Ponad to, ponownie musiałam zmierzyć się z wątkiem, gdzie dwóch chłopaków rywalizuje o tę samą dziewczynę, bo jest niezwykła. Niestety, dla mnie była całkiem zwyczajna, pomimo umiejętności, o której dowiadujemy się pod koniec powieści. Nie znalazłam żadnych powodów tak wielkiego powodzenia bohaterki. Co więcej, od pierwszych kart irytowała mnie swoim zachowaniem. W większości sytuacji zachowywała się nieadekwatnie bądź zwyczajnie popadała w smutek, depresję. Nie wiem, czy ją polubiłam, jest mi raczej obojętna.

Jednak polubiłam Paula Markova. Jest to najlepiej wykreowana postać w całej powieści. Nieważne, w którym wymiarze, autorka przedstawia go konsekwentnie trzymając się jego cech oraz wad. Jest też postacią najciekawszą, bo najtrudniejszą do przejrzenia.
Nie mogę również powiedzieć, że Theo nie okazał się zaskoczeniem. Co prawda, podejrzewałam jego udział w konflikcie, lecz nie spodziewałam się, na jak wielką skalę działał oraz jak bardzo ingerował w życie Marguerite, jej rodziny oraz przyjaciół.
Theo oraz Paul walczą o względy Marguerite. Którego wybierze?

Przekonajcie się sami.

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)