- Brak komentarzy

Czasami chciałabym już trzymać swoją książkę w dłoniach. Móc pogłaskać jej czarną (bo tak też sobie ją wyobrażam) okładkę, a następnie z przejęciem otworzyć na przypadkowej stronie i zaciągnąć się zapachem świeżo wydrukowanych liter na tak ukochanym przeze mnie papierze. Niecierpliwość pojawia się we mnie coraz częściej, jednak wiem, że nie powinnam niczego starać się przyśpieszyć.

Możliwym jest, jeśli zapoznałeś się z moją twórczością, której dalece do miana doskonałej, że zastanawiasz się: „Co też ona mówi? Dlaczego nie poganiać się? Nie śpieszyć? Przecież trzeba!”. Sama myślałam w ten sposób przez długi czas, szczególnie w początkowych fazach tworzenia. W końcu im szybciej uda mi się zadebiutować, tym więcej czasu zyskam dla napisania kolejnych części oraz kolejnych powieści, a przecież o to właśnie chodzi.

Otóż nie.

W wydawaniu nie chodzi o czas, chociaż jak zapewne wiesz, że będąc czytelnikiem, nie możemy się doczekać następnej części naszej ulubionej trylogii bądź sagi. Z niecierpliwością sprawdzamy nowości wydawnicze oraz zapowiedzi. Ręce nam drżą przy tym, co najmniej jakbyśmy mieli zaraz zażyć najdroższy dostępny na rynku narkotyk.

Droga

Jednak patrząc na wszystko z punktu widzenia autora nie ma sensu śpieszyć się do debiutu. Piszę to z prostej przyczyny. Nawet jakbyśmy chcieli się pośpieszyć, nie jest to możliwym do zrealizowania. Jest to spowodowane przede wszystkim mnogością etapów, przez które musi przejść książka, aby nadawała się do pokazania komukolwiek. Redakcja, korekta, czytanie wszystkiego po naście, a czasem nawet więcej razy. Nie dość, że to wszystko jest czasochłonne to jeszcze niezwykle pochłaniające i wymagające uważnego umysłu, zawsze gotowego wyłapać kolejne błędy, czy to logiczne, składniowe czy gramatyczne.

Tak naprawdę, będąc mniej więcej na półmetku, mogę powiedzieć, że praca nad wydaniem książki to spore wyzwanie, angażujące cały zespół ludzi.

Niezwykłe, że ich, nas wszystkich łączą litery utkane na papierze i tworzące swoistego rodzaju całość.

Całość, którą wielu będzie dane poznać. A nadzieję mogę mieć tylko, że nasza praca się opłaci, a jej efekty na długo zapadną w pamięć.

 

Zrobiło się jakoś górnolotnie, dziwnie, ale tak chyba bywa – im częściej chodzi się z głową w chmurach, tym ciężej jest dotknąć ziemi.

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)