- Brak komentarzy
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego chmury przybierają kształty budynków i niezwykłych konstrukcji? A może interesuje was to, co znajduje się pod ziemią, gdzie prowadzą tajemne przejścia? Co, gdyby okazało się, że nad i pod nami tętni życie w mieście, niezwykłym, niezbadanym przez mieszkańców powierzchni i kryjące w sobie wiele tajemnic?

Sięgając po książkę Miasto w chmurach. Miasto pod ziemią, autorstwa Tomasza Kowala, stajemy przed możliwością poznania nowych miejsc, które rozwiną wyobraźnię naszych dzieci. Do Miasta w Chmurach można dostać się jedyną na Ziemi Podniebną Koleją Liniową. Okazuje się, że tylko nieliczni mogą do niej wsiąść i poznać tajemnice podniebnego świata.

Naszą przygodę rozpoczynamy wraz z Tymkiem, który ma zadanie do wykonania. Musi znaleźć odpowiednie przedmioty w mieście w chmurach: łopaty, kubki, radia, żarówki, klucze do śrub oraz dziwne gniazda. Jednak głównym zadaniem powierzonym agentowi Tymkowi jest znalezienie w obu miastach zaginionych procesorów ALFA. Rozpoczyna się podniebna przygoda. Oprócz głównych zadań, przedstawionych na pierwszych kartach, podczas podróży przybywa nowych zagadek, które muszą zostać rozwiązane.

Kiedy uda nam się przejść przez Miasto w Chmurach, udajemy się do całkiem innego świata, ukrytego głęboko pod powierzchnią Ziemi. Można dostać się tam przez właz, który znajduje się w środku największego pustkowia. Podobno mieszkańcy tego miasta nadali mu nazwę Podziemia. Wraz z Tymkiem szukamy drugiego procesora ALFA oraz nowych przedmiotów: dyskietek z danymi, czerwonych skrzyń, małych trybik, gaśnic, agrafek oraz mierników sejsmograficznych.

Celem książki, w głównej mierze, jest poszukiwanie przedmiotów przez czytelnika. Zamierzenia autora są bardzo ciekawe, lecz niestety zamysł traci na atrakcyjności przez ilustracje. Każda strona, na której został przedstawiony kawałek jednego z miast, jest zapełniona szczegółami oraz wymyślnymi budowlami. Natłok elementów sprawia, że wykonanie któregokolwiek z zadań okazuje się trudniejsze, niż się przypuszczało. Jednak może to być postrzegane jako plus. Niestety, kolorystyka nie zachęca do zabawy.

Kolory są przytłumione, utrzymane w jednej tonacji. Przez cały czas spędzony z tą pozycją miałam wrażenie, że strony są przybrudzone, jakby osiadła na nich sadza. Nie było to przyjemne uczucie. Pomijając nawet walory estetyczne, zwyczajnie ciężko cokolwiek znaleźć na obrazkach, gdzie nic się nie wyróżnia. Szczerze mówiąc, osobiście nie miałabym ochoty sięgać po taką książkę, lecz nie moje zdanie się liczy, a dzieci. Niestety ich też nie zachwyciła.

Muszę jednak powiedzieć o istotnym elemencie książki – jej strony rozkładają się i tworzą całość, dzięki czemu dzieci mogą podziwiać oba miasta w całej rozciągłości. Dzięki temu moje dzieci zajęły się książką trochę dłużej.

Powyższymi słowami nie twierdzę jednak, że dla starszych dzieci, w szczególności chłopców, nie może ona okazać się świetną odskocznią od codzienności. Jednak w przypadku moich synków wcale się nie sprawdziła.

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)